środa, 24 sierpnia 2016

1

Wiatr delikatnie rozrzucił jej włosy po poprzecinanym zmarszczkami czole. Delikatne kosmyki rozsypały się po jasnej skórze niczym bierki wyrzucone niewprawną ręką. Spoglądał na nią zastanawiając się, w którym momencie, wszystko co było nią, stało mu się obce. Minęło tak wiele lat, gdy po raz ostatni się spotkali. Tacy wówczas młodzi, wierzący naiwnie, że drogi przed nimi są pełne szczęścia i możliwości. Kochał ją, kochał jeszcze długo po tym, gdy obrała drogę, która nie była znaczona jego śladami. Patrzył na jej siwe włosy, długie rzęsy i jasną skórę, jakby chciał rozpoznać w niej przeszłość, która ją bezpowrotnie zabrała. Jej zapach przywoływał tak wiele wspomnień. Jak bardzo by chciał wrócić tam, gdzie zaczynało się to, co przez większą część swego życia nosił w sobie jak bliznę. Bliznę krwawiącą tym mocniej, im więcej sytuacji, zdarzeń i ludzi kazało mu wierzyć, że nic już nie będzie takie, jak dawniej.

Wybaczyłeś mi? - zapytała.

Odwrócił od niej wzrok. Spojrzał w dal, gdzieś gdzie linia horyzontu znaczona grzywami fal stykała się z niebem. Czy jej wybaczył? Nigdy nie zadał sobie tego pytania. Nigdy nie pomyślał o tym w ten sposób. Jakie to miało znaczenie? Życie wytyczyło nowe ścieżki, zawiodło na nieznane terytoria, na których zadawanie tego pytania nie miało najmniejszego sensu. Gdzieś w oddali rybak walczył z siecią, która zaplątała się w dryfujący konar. Zmagania rybaka wydawały się bezowocne, tak samo jak jego próby rozprucia tej sieci, w którą przed laty uwięziła jego serce. Wiatr coraz mocniej kołysał równe łany świeżej trawy. Uwielbiał ten widok. Koiła go świadomość, że są rzeczy, które trwają niezależnie od okoliczności. Jest zaledwie małym punktem, na mapie życiorysów tych, którzy byli tu przed nim i nastaną po nim. Spojrzał na nią. Była spokojna, poważna. Jednak nie miała już w sobie tej iskry, którą porwała kiedyś jego serce.

A czy ty sobie wybaczyłaś? - zapytał.

Nie spojrzała na niego. Gdzieś w głębi szukała odpowiedzi na to pytanie. A może już ją znała? Wpatrywała się w kłębiące fale. Kiedyś wydawały się jej pełne życia, dzisiaj już nic nie miało w sobie tej energii. Coś się kończyło. Czuła, że jej wędrówka dobiega końca. Nie wie po co tu przyjechała. Może chciała go jeszcze raz zobaczyć? Może chciała mu coś powiedzieć? Coś kazało jej wrócić w to miejsce. Może to właśnie był ten ostatni punkt, którym chciała połączyć wszystkie linie, które wyznaczyło jej życie? Odwróciła wzrok w jego stronę. Odszedł. Dostrzegła w oddali jego postać schodzącą ze zbocza. Jego przygarbione ciało chybotliwie łapało równowagę na śliskich kamiennych stopniach. Był słaby, zmęczony.

Poczuła delikatne krople na twarzy. Tylko nie wiedziała, czy to deszcz, czy łzy…